Moja droga między doświadczeniem życia a psychologią głębi Carla Junga
„Czasami całe życie prowadzi nas w miejsca, w których człowiek przestaje udawać.
I właśnie tam zaczynamy naprawdę rozumieć Duszę.”
Dzisiaj bardzo wcześnie rano słuchałam nagrania o Carl Gustavie Jungu – jednym z najważniejszych twórców psychologii głębi.
Jung przez ponad pięćdziesiąt lat badał ludzką psychikę.
Interesowały go sny, archetypy, nieświadomość zbiorowa i momenty graniczne życia.
Słuchając tego, pomyślałam coś bardzo prostego.
To, co Jung odkrywał w swojej pracy, ja spotykałam w doświadczeniu życia.
Nie w teorii.
Nie w książkach.
Ale w spotkaniu z człowiekiem.
Praca na granicy życia
Przez wiele lat pracowałam jako pielęgniarka.
Na psychiatrii.
Na oddziale intensywnej terapii.
W areszcie – czyli w więzieniu.
W hospicjum.
To miejsca, w których człowiek bardzo szybko przestaje udawać.
Znikają maski.
Znikają społeczne role.
Zostaje człowiek ze swoim bólem, lękiem, nadzieją i historią życia.
Ale w takich momentach zaczyna się też odsłaniać coś jeszcze.
Coś głębszego niż psychika.
Carl Jung nazwał tę przestrzeń Jaźnią – najgłębszym centrum człowieka.
Ja z czasem zaczęłam rozpoznawać ją jako
obecność Duszy.
Spotkanie z cieniem człowieka
Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń była dla mnie praca w areszcie.
Więzienie pokazuje człowieka od strony, której często boimy się zobaczyć.
Od strony cienia.
Jung pisał, że cień jest częścią ludzkiej psychiki – wszystkim tym, czego nie chcemy widzieć w sobie.
Ale kiedy zaczyna się naprawdę rozmawiać z ludźmi, którzy znaleźli się w takich miejscach, zaczyna być widać coś jeszcze.
Człowieka.
Jego historię.
Jego lęk.
Jego zagubienie.
I bardzo często ogromną potrzebę zrozumienia.
To doświadczenie bardzo zmieniło moje patrzenie na ludzi.
Bo zobaczyłam wyraźniej, że każdy z nas niesie w sobie zarówno światło, jak i cień.
Czy człowiek jest tylko psychiką?
Po latach pracy w medycynie moja droga zaczęła prowadzić dalej.
Pojawiła się joga.
Medytacja.
Praca terapeutyczna z ludźmi.
I znowu wracało pytanie:
kim naprawdę jest człowiek?
Czy jesteśmy tylko historią życia i psychiką?
Czy istnieje w nas coś głębszego?
Z czasem zaczęłam doświadczać momentów, które trudno opisać wyłącznie językiem psychologii.
Czasami były to niezwykle realne sny o drodze życia.
Czasami głęboka cisza i spokój pojawiające się niespodziewanie.
Nie czuję potrzeby, aby opisywać te doświadczenia szczegółowo.
Ale wiem jedno.
Zmieniły one moje rozumienie człowieka.
Dusza jako centrum człowieka
Zaczęłam widzieć coraz wyraźniej, że pod historią życia i psychiką istnieje coś jeszcze.
Cicha, spokojna obecność.
Coś, co nie rozpada się razem z naszymi emocjami i kryzysami.
Jung nazwał to Jaźnią.
Ja coraz częściej nazywam to po prostu
Duszą.
I widzę, że Dusza prowadzi człowieka na wiele sposobów.
Przez spotkania.
Przez doświadczenia życia.
Przez kryzysy i przemiany.
Dopiero z perspektywy czasu zaczynamy rozumieć sens tej drogi.
Droga powrotu do siebie
Carl Jung nazwał proces powrotu do naszego prawdziwego centrum indywiduacją.
To proces odkrywania tego, kim naprawdę jesteśmy.
Ja widzę to jeszcze prościej.
To droga powrotu do Duszy.
Nie zawsze łatwa.
Nie zawsze wygodna.
Ale niezwykle prawdziwa.
Pod historią człowieka zawsze jest Dusza
Patrząc dziś na swoją drogę, czuję wdzięczność za wszystkie doświadczenia.
Za ludzi, których spotkałam.
Za miejsca, w których pracowałam.
Za wszystko, co było trudne i wszystko, co było piękne.
Bo każde z tych doświadczeń prowadziło mnie bliżej zrozumienia jednej rzeczy.
Pod historią człowieka, pod psychiką i emocjami zawsze istnieje Dusza, która próbuje przypomnieć nam, kim naprawdę jesteśmy.
Regina Szczypior
Głos Duszy