Nie musisz bez końca siebie ulepszać.

Żyjemy w świecie, który nieustannie podpowiada nam, że jeszcze czegoś nam brakuje.

Możemy być bardziej świadomi. Bardziej zdrowi. Bardziej spełnieni. Możemy jeszcze coś przepracować, uzdrowić, zmienić. Poznać kolejną metodę, odbyć następny kurs, przeczytać kolejną książkę.

I nawet rozwój wewnętrzny może stać się kolejną formą pośpiechu.

Człowiek zaczyna traktować siebie jak projekt, który nigdy nie jest skończony.

A przecież może przyjść taki moment, kiedy nie potrzebujemy kolejnej rzeczy, którą trzeba ze sobą zrobić.

Potrzebujemy zatrzymać się i naprawdę siebie zobaczyć.

Właśnie w tym kierunku od lat prowadzi mnie moja praca.

Nie chcę pomagać człowiekowi stawać się kimś innym.Chcę towarzyszyć mu w powrocie do tego, kim jest.

Nie oznacza to omijania trudnych miejsc.

Patrzymy na przekonania, które kierują naszym życiem. Na stare reakcje, lęki, rodzinne historie i sposoby przystosowania się do świata.

Na tę część nas, która nauczyła się spełniać oczekiwania, zasługiwać, kontrolować, być silną albo niewidoczną — żeby otrzymać bezpieczeństwo, akceptację czy miłość.

Możemy nazwać ją adaptacyjnym „ja”.

Kiedyś była potrzebna. Chroniła. Pomagała odnaleźć się w świecie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy wiele lat później nadal nieświadomie pozwalamy jej decydować o naszych relacjach, wyborach, pracy, pieniądzach, granicach i sposobie, w jaki myślimy o sobie.

Dlatego nie chodzi o walkę z sobą.

Chodzi o to, żeby zobaczyć.

Bo kiedy naprawdę widzę swój mechanizm, pojawia się przestrzeń pomiędzy nim a mną.

A w tej przestrzeni pojawia się możliwość wyboru.

Duchowość, która spotyka życie

Coraz bliższa jest mi duchowość, która nie odrywa człowieka od zwyczajnego życia.

Świadomość, która schodzi do ciała. Do relacji. Do rodziny. Do pracy i pieniędzy. Do naszych decyzji. Do sposobu, w jaki przeżywamy zwykły poniedziałek, rozmowę z bliskim człowiekiem, samotność, zmianę, stratę, radość czy niepewność.

Duchowość, która nie potrzebuje uciekać od życia, ale potrafi być w jego środku.

Dlatego w mojej pracy spotykają się terapia, ciało, joga, medytacja, cisza, rozmowa, doświadczenie i to, co od lat nazywam Głosem Duszy.

Nie po to, żeby zgromadzić jeszcze więcej narzędzi.

Narzędzie pozostaje tylko narzędziem.

Najważniejsze jest dla mnie coś innego:

Czy jestem obecna w swoim własnym życiu?

Czy rozpoznaję, kiedy przemawia przeze mnie stary lęk, przyzwyczajenie albo potrzeba akceptacji, a kiedy moje prawdziwe „tak” lub „nie”?

Czy potrafię zatrzymać się przed kolejną automatyczną reakcją?

Czy decyzje, które podejmuję, naprawdę są moje?

Czy życie, którym żyję, jest moje?

Po wielu latach pracy z ludźmi i własnej drogi wiem, że prawdziwa przemiana nie zawsze zaczyna się od działania.

Czasem zaczyna się od zatrzymania — od chwili, w której naprawdę widzę siebie i przestaję od siebie uciekać.

Wierzę w spotkanie.

W ciszę, w której można wreszcie siebie usłyszeć.

W ciało, które często wie wcześniej niż umysł.

W świadomość, która pozwala zobaczyć bez osądzania.

W obecność drugiego człowieka, przy którym nie trzeba niczego udowadniać.

I w ten szczególny moment, kiedy człowiek przestaje pytać:

„Co jeszcze muszę ze sobą zrobić?”

i zaczyna pytać:

„Co jest prawdziwe dla mnie teraz?”

Jeśli jesteś właśnie w takim miejscu…

Być może nie potrzebujesz kolejnej odpowiedzi znalezionej na zewnątrz.

Możesz potrzebować przestrzeni, w której ktoś pomoże Ci się zatrzymać, zobaczyć to, czego samemu trudno już dostrzec, rozpoznać powtarzające się mechanizmy i usłyszeć siebie pod warstwą codziennego hałasu.

Temu służą moje spotkania indywidualne.

Nie przychodzisz do mnie po gotową receptę na swoje życie. Przychodzisz ze swoim życiem takim, jakie ono dzisiaj jest. Z tym, co boli, zatrzymuje, powtarza się albo domaga się zmiany.

A ja towarzyszę Ci swoją wiedzą, doświadczeniem, narzędziami i przede wszystkim — obecnością.

Jeżeli czujesz, że potrzebujesz takiego spotkania, możesz napisać do mnie i umówić się na sesję indywidualną.

A jeśli potrzebujesz czegoś jeszcze głębszego — kilku dni poza codziennym rytmem, w ciszy, blisko ciała, natury i siebie — we wrześniu zapraszam również nad morze.

23–27 września w Mielenku odbędzie się kameralny warsztat wyjazdowy „Ucieleśnianie Obecności”.

Pięć dni, podczas których przejdziemy drogę:

Zatrzymuję się → Widzę → Jestem → Ucieleśniam → Wracam do życia.

Nie po to, żeby wrócić z kolejną teorią.

Po to, żeby wrócić do swojego życia z inną jakością bycia w nim.

Poznaj warsztat „Ucieleśnianie Obecności”⁠

Warsztat Wyjazdowy – Ucieleśnienie Obecności

Regina Szczypior

Głos Duszy