Są rzeczy, których nie możemy zważyć, zmierzyć ani sfotografować.
A jednak każdy z nas ich doświadcza.
Wchodzisz do domu i po kilku sekundach czujesz napięcie, mimo że wszyscy się uśmiechają.
Spotykasz człowieka, który nie wypowiedział ani jednego złego słowa, a jednak po rozmowie jesteś zmęczony.
Albo odwrotnie.
Ktoś nic wielkiego nie robi. Siedzi obok ciebie, słucha, jest obecny… i nagle oddychasz głębiej.
To właśnie nazywam energią tworzoną przez człowieka.
Nie jest ona oderwana od życia.
Powstaje z naszych myśli, intencji, emocji, słów i czynów.
Każdy z nas współtworzy przestrzeń
Przez ponad trzydzieści lat prowadzenia terapii, medytacji, warsztatów i jogi obserwowałam coś niezwykłego.
Grupa nigdy nie jest przypadkowa.
Może przyjść dwadzieścia osób.
Każda z inną historią.
Innym zawodem.
Innymi przekonaniami.
Ale po kilku godzinach zaczyna tworzyć się wspólna przestrzeń.
Jeżeli ludzie przychodzą z otwartością, szacunkiem i gotowością do pracy nad sobą – rodzi się atmosfera bezpieczeństwa.
Jeżeli pojawia się rywalizacja, ocenianie, plotka lub potrzeba udowadniania swojej racji – czuje to cała grupa.
Nie trzeba być terapeutą.
Nie trzeba znać medytacji.
Nie trzeba wierzyć w energię.
Wystarczy być uważnym człowiekiem
Energia zaczyna się od słowa
Czasami ludzie mówią:
„Przecież tylko coś powiedziałem.”
Ale słowo nigdy nie jest tylko słowem.
Może otworzyć serce.
Może je zamknąć.
Może dodać odwagi.
Może odebrać człowiekowi siłę na wiele dni.
Dlatego od lat powtarzam uczestnikom moich spotkań:
To, co wypowiadasz, zostaje najpierw w Tobie, a dopiero potem dociera do drugiego człowieka.
Jeżeli przez cały dzień narzekam, osądzam i krytykuję, pierwszą osobą, która żyje w tej atmosferze, jestem ja sama.
Nie chodzi o to, aby wszyscy myśleli tak samo
To jedna z największych iluzji współczesnego świata.
Nie musimy mieć tych samych poglądów.
Nie musimy chodzić tą samą drogą.
Nie musimy wierzyć w to samo.
Prawdziwa dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy potrafimy powiedzieć:
„Szanuję Twoją drogę, nawet jeśli wybieram inną.”
Nigdy nie miałam potrzeby przekonywania
kogokolwiek do mojej pracy.
Nie oczekuję, że wszyscy będą medytować.
Nie oczekuję, że wszyscy będą pracować z Aurą-Somą.
Nie oczekuję, że każdy będzie rozumiał moje doświadczenia.
Ale oczekuję jednego.
Szacunku.
Bo szacunek nie oznacza zgody.
Szacunek oznacza uznanie prawa drugiego człowieka do jego własnej drogi.
Co naprawdę tworzy ciężką energię?
Nie są nią odmienne poglądy.
Nie jest nią inna religia.
Nie jest nią inna filozofia.
Najbardziej obciążają przestrzeń:
pogarda,
wyśmiewanie,
lekceważenie,
plotka,
mówienie za plecami,
potrzeba udowodnienia, że „moja racja jest jedyna”.
To właśnie wtedy ludzie zaczynają zamykać swoje serca.
I nawet jeśli na zewnątrz wszystko wygląda poprawnie, wewnętrznie powstaje mur.
Najbardziej dojrzały człowiek nie musi nikogo przekonywać
Im jestem starsza, tym mniej mam potrzeby udowadniania czegokolwiek.
Nie dlatego, że wiem wszystko.
Ale dlatego, że wiem, jak wiele dróg prowadzi do jednego celu.
Można modlić się w kościele.
Można medytować.
Można odnajdywać Boga w ciszy lasu.
Można pomagać drugiemu człowiekowi bez wypowiadania wielkich słów.
Dla mnie prawdziwa duchowość zawsze poznawana jest po owocach
.
Czy człowiek staje się bardziej spokojny?
Czy jest bardziej życzliwy?
Czy bierze odpowiedzialność za swoje życie?
Czy jego obecność daje innym więcej światła niż lęku?
To są pytania, które naprawdę mają znaczenie.
Prawdziwa siła jest cicha
Przez wiele lat myślałam, że trzeba walczyć o zrozumienie.
Dzisiaj już tego nie robię.
Jeżeli ktoś chce zostać przy swoich przekonaniach – ma do tego pełne prawo.
Ja również mam prawo iść swoją drogą.
Bez obrażania.
Bez wyśmiewania.
Bez potrzeby udowadniania, że wiem lepiej.
Bo człowiek naprawdę świadomy nie buduje swojej wartości przez umniejszanie innych.
Jaką energię zostawiasz po sobie?
To pytanie zadaję sobie każdego dnia.
Nie:
„Czy miałam rację?”
Ale:
„Co zostawiłam po sobie w sercu drugiego człowieka?”
Czy więcej odwagi?
Czy więcej spokoju?
Czy więcej nadziei?
A może lęku, złości lub poczucia bycia niewystarczającym?
Każde nasze spotkanie pozostawia ślad.
Każde słowo.
Każde spojrzenie.
Każde milczenie.
Na zakończenie…
Nie zmienimy całego świata.
Nie zmienimy wszystkich ludzi.
Nie sprawimy, że każdy będzie nas rozumiał.
Ale możemy każdego dnia zdecydować, jaką jakość wniesiemy do przestrzeni, w której żyjemy.
Bo energia nie rodzi się gdzieś daleko.
Rodzi się w chwili, gdy wybieramy między oceną a zrozumieniem.
Między pogardą a szacunkiem.
Między lękiem a zaufaniem.
Między zamkniętym sercem a obecnością.
I wierzę, że właśnie od takich codziennych wyborów zaczyna się prawdziwa przemiana – nie tylko pojedynczego człowieka, ale także rodziny, wspólnoty i świata.
Każdy z nas jest współtwórcą przestrzeni, w której żyje.
A pytanie, które warto sobie zadać każdego wieczoru, brzmi:
Jaką energię pozostawiłam dziś po sobie?
Czy po moim odejściu ludziom oddycha się lżej, czy trudniej?
To pytanie nie wymaga natychmiastowej odpowiedzi.
Wymaga jedynie odwagi, by każdego dnia wybierać więcej świadomości, życzliwości i odpowiedzialności za to, co wnosimy do życia innych.
To właśnie od tego zaczyna się prawdziwa zmiana.
Regina Głos Duszy