„Matka nie jest doskonała. Matka jest pierwszym światem.”

Artykuł na Dzień Matki

Coraz częściej słyszymy dziś: „Matki zniszczyły swoje dzieci.” „To przez matkę.” „Matka była toksyczna.” „Trzeba odciąć matkę.”

I choć czasem w tych słowach jest prawda o bólu, zranieniu czy uwikłaniu — mam wrażenie, że zaczęliśmy patrzeć na matkę wyłącznie przez pryzmat błędów.

A przecież matka nie jest projektem psychologicznym. Matka jest człowiekiem. Kobietą. Istotą, która często sama nie została nauczona miłości, czułości, granic ani obecności.

I mimo to próbowała.

Niektóre matki kochały lękiem. Niektóre kontrolą. Niektóre nadopiekuńczością. Niektóre milczeniem. Niektóre zmęczeniem. Niektóre robiły wszystko, co potrafiły — na poziomie świadomości, jaki miały.

To nie oznacza, że mamy zaprzeczać swoim ranom. Ale może warto przestać budować nową świadomość na oskarżaniu poprzednich pokoleń.

Bo dziś wahadło często wychyla się w drugą stronę.

Kiedyś dzieci miały być „grzeczne”. Dziś czasem boimy się postawić jakąkolwiek granicę, żeby nie „skrzywdzić”. Kiedyś tłumiono emocje. Dziś bywa, że emocje rządzą całym domem. Kiedyś dzieci miały słuchać dorosłych bez prawa głosu. Dziś czasem dorośli boją się być dorosłymi.

A dziecko — wbrew pozorom — potrzebuje nie tylko wolności. Potrzebuje też oparcia. Struktury. Obecności. Bezpieczeństwa. Prawdziwego „tak” i prawdziwego „nie”.

Matka nie jest po to, żeby być idealna. Jest po to, żeby być wystarczająco obecna.

I być może największym dramatem współczesnych kobiet nie jest to, że są złymi matkami — ale to, że próbują być perfekcyjne. Świadome. Uzdrowione. Zawsze cierpliwe. Zawsze regulowane emocjonalnie. Zawsze rozwinięte.

To niemożliwe.

Dziecko nie potrzebuje matki bez cienia. Potrzebuje matki prawdziwej. Takiej, przy której można nauczyć się życia — a życie nie jest sterylne ani idealne.

Archetyp Matki jest jednym z najpotężniejszych archetypów. To nie tylko biologiczna matka. To energia, która daje życie, karmi, chroni, prowadzi, widzi potencjał.

Ale każda wielka siła ma dwa oblicza.

Matka może otulać — i może zatrzymywać. Może wspierać — i może nieświadomie uzależniać od siebie. Może kochać — i jednocześnie bać się wypuścić dziecko do życia.

Dlatego dojrzewanie nie polega na oskarżaniu matki. Polega na zobaczeniu: co było miłością, co było lękiem, co było ciężarem rodowym, a co naprawdę należy już do mnie.

W pewnym momencie życia przestajemy być tylko dziećmi swoich rodziców. Stajemy się odpowiedzialni za własną świadomość.

I być może właśnie to jest prawdziwa dojrzałość: nie idealizować matki, ale też jej nie niszczyć.

Zobaczyć ją jako kobietę. Człowieka. Duszę w drodze.

Czasem silną. Czasem pogubioną. Czasem kochającą najlepiej, jak umiała.

A potem zrobić coś bardzo ważnego: wziąć życie dalej. Nie zatrzymać bólu. Nie przekazywać wyłącznie zranień. Ale dołożyć więcej świadomości, więcej obecności i więcej prawdy.

Bo zdrowa świadomość nie polega na wojnie między pokoleniami. Polega na tym, że ktoś w rodzie zaczyna widzieć głębiej — bez nienawiści.

I może właśnie dlatego Dzień Matki nie powinien być ani lukrowanym obrazkiem, ani publicznym procesem oskarżeń.

Może powinien być chwilą zatrzymania.

I pytaniem: co chcę dalej nieść z tej relacji? A co chcę zakończyć — z miłością, a nie z wojną?

Życzenia na Dzień Matki

Dla wszystkich Matek —

tych silnych i tych zmęczonych,

tych spełnionych i tych, które czasem wątpiły w siebie.

Dla tych, które dawały tyle, ile potrafiły.

I dla tych, które dopiero uczą się dawać również sobie.

Niech ten dzień nie będzie tylko świętem idealnej matki.

Bo taka nie istnieje.

Niech będzie świętem kobiet, które niosły życie, troskę, obecność, miłość i odpowiedzialność — często bardziej, niż ktokolwiek widział.

Niech wraca do Was łagodność.

Niech wraca szacunek do siebie.

Niech wraca poczucie, że nie musiałyście być perfekcyjne, aby być ważne.

I niech każda z Was pamięta:

Matka nie jest doskonała.

Matka jest pierwszym światem.

Z serca —

Regina Szczypior

Głos Duszy